Strona główna
Internetowe wydanie Kuriera Wolskiego - wszystkie numery
Wybierz miesiąc:
Numer: 27/328
Plik: zobacz
Data: 30 kwietnia 2009
Artykuły:
  • Norblin to temat rzeka. Już chociażby z racji swojej historii ilość niezwykłych wątków, kojarzonych z samym miejscem, fabryką i ludźmi związanymi z tą starą manufakturą, jest niezliczona. Ostatnio słyszymy i czytamy, że Norblin w obecnej formie jest likwidowany, że coś mają na jego miejscu zbudować, że wywożą gdzieś zabytki, że...

    Jak to zwykle bywa, mamy olbrzymi szum informacyjny, po którym nikomu nic w głowie nie zostaje. Zresztą i samym dziennikarzom, piszącym na temat Norblina, brakuje chyba ochoty, by dowiedzieć się czegoś więcej i wyrobić sobie na ten temat zdanie.

    A może to po prostu nie ma sensu? Przecież Norblin to “kupa” nieciekawych, prawie walących się baraków i budyneczków. Jak wielu mówi – po Powstaniu Warszawskim i tak nic prawie nie zostało, więc po co płakać nad rozpadającymi się, zabudowaniami poprzemysłowymi? Wybudujmy wszystko od nowa, a stare niech zostanie na zdjęciach. I na tym w zasadzie można by zakończyć artykuł.

    Dzieje Norblina od jego zarania opiszemy w którymś z kolejnych numerów. Dziś chcielibyśmy tylko w kilku słowach przedstawić jego współczesną historię i obecny, przełomowy moment, w jakim się znalazł.

    W ręce Naczelnej Organizacji Technicznej formalnie zakład przeszedł w 1982 roku. Stało się to za pośrednictwem jednego, krótkiego dokumentu. W tym czasie fabryka wraz z produkcją przeniosła się na Młociny, do nowej siedziby, bo stara okazała się za ciasna.

    Od tej chwili w tym miejscu miało się mieścić Muzeum Przemysłu, którego perełką był unikatowy, w skali nie tylko zdewastowanej Warszawy, ale i całego kraju, praktycznie „na chodzie”, XIX−wieczny zakład przemysłowy.

    Losy Norblina potoczyły się w taki sposób, że aż do lat 80−tych pracowano na wielu starych, przedwojennych maszynach. Wszystkie tworzyły w zakładzie jeden ciąg technologiczny. Drugiego takiego miejsca po prostu nie było i nie ma.

    Jedna z osób, związanych od lat z placówką, poproszona przez nas o określenie w kilku słowach, co takiego niepowtarzalnego jest w Norblinie, odpowiedziała, że jest to architektura z wyposażeniem ułożona w logiczny ciąg. I waśnie taką, docenioną już prawie 30 lat temu rzadkość odziedziczył NOT, który od tej chwili miał zarządzać tą nieruchomością w imieniu Skarbu Państwa.

    Przez wiele lat stowarzyszenie mogło uwłaszczyć się na tym terenie i dalej prowadzić działalność muzealną i kulturalną w Norblinie. Mogło też w inny sposób uregulować sytuację prawną terenu. Jednak nie zrobiło tego i kiedy macierzysta fabryka Norblin SA na Młocinach upadła, syndyk masy upadłościowej przypomniał sobie o terenie przy Żelaznej 51/53.

    Wojewoda Mazowiecki przekazał zabytki syndykowi, a ten sprzedał wszystko spółce ALM DOM za 67,5 mln zł. Wszystko odbyło się mimo protestów NOT. Teraz, ten ostatni podpisał ugodę, w której zrzeka się praw do zabytkowego kompleksu w zamian za... nikt nie wie ile.

    Do 30 kwietnia, czyli w dzień wydania Kuriera Wolskiego, Norblin ma być gotowy do przekazania nowej spółce ART Norblin. Oznacza to zielone światło dla nowej inwestycji. Stare mury opuściły już wszystkie ze 100 zgromadzonych tam pojazdów. Tylko 30 trafiło do nowo utworzonego muzeum przy warszawskich Filtrach.

    Reszta wyjechała daleko poza Warszawę, do Chlewisk, gdzie NOT ma oddział muzeum techniki. Olbrzymia, zabytkowa pompa parowa, która ratowała Warszawiaków w Powstaniu Warszawskim i zaraz po wojnie przed brakiem wody, powędrowała do MPWiK.

    Jak mówi jeden z radnych przedsiębiorstwo ma maszynę częściowo odrestaurować i wystawić dla publiczności. Podobnemu rozproszeniu uległo wiele innych zabytków techniki. Pozostaje jeszcze tzw. prostowanie Prostej, czyli wiecznie zatkanej wolskiej arterii.

    Mimo że – konieczne ze względu na ruch komunikacyjny w środku miasta – poszerzenie ulicy odbędzie się kosztem 10 m odcinka zakładów od strony południowej. Decyzja już zapadła. Oczywiście może podlegać dyskusji, czy takie rozwiązania oznaczają klęskę, czy sukces Warszawy? Istnieją opracowania (np. prof. Stanisława Januszewskiego z Wrocławia), które preferują tzw. „otwarte muzea” jako doskonałe rozwiązanie problemów połączenia starej zabudowy ze współczesną architekturą.

    Spacerowicze mogą dowolnie przemieszczać się i oglądać zabytki. Jednocześnie na terenie stoją biurowce i apartamentowce, a więc wykorzystuje się bardzo cenne, położone w tym wypadku w centrum stolicy tereny.

    Jest też prawdą, że przez wiele lat zrobiono bardzo niewiele, aby Norblin zyskał jakąś solidną alternatywę. Chociaż w zakładach poza Muzeum Przemysłu mieściło się Muzeum Drukarstwa, Teatr Scena Prezentacje, szereg automobilklubów, stowarzyszeń i pracowni, manufaktura nie była kojarzona przez mieszkańców jako centrum kulturalne.

    Być może niektóre z tych instytucji zostaną przez nowych właścicieli oszczędzone. Jest to zrozumiałe tym bardziej, że część starych zabudowań musi pozostać na miejscu i trzeba je będzie zagospodarować, a istnienie takich placówek jak teatr tylko podnosi prestiż, a więc i cenę lokali.

    Spytaliśmy wolskich radnych, co sądzą o całej sprawie. Okazało się, że z kilku zapytanych członków Komisji Planowania Przestrzennego i Ochrony Środowiska tylko niektórzy znali szczegóły. Kojarzyli przede wszystkim to, że Norblin graniczy z ul. Prostą, którą należy wyprostować.

    Część pamiętała prezentację spółki Art Norblin, która na komisji pokazała projekt wkomponowania zakładu w nowe gmachy. Oczekiwano, że część zabytków ruchomych będzie nadal eksponowana, np. w jednym z budynków.

    Nikt nie wspomniał o starych pojazdach, które niepostrzeżenie, na zawsze opuściły Wolę. Jedynie Przewodniczący Michał Marciniak, należący do zwolenników obecnych planów, miał wyrobione na ten temat zdanie i nie obawiał się, że Dzielnica straci cokolwiek na tej inwestycji.

    Jako taką znajomością tematu mogła się pochwalić część mieszkańców Woli. Wśród starszych osób znalazłem wielu znających problem, ale rozgoryczonych tym, jak traktuje się warszawskie zabytki. Na sugestię, że wplanowanie starych budynków w nowoczesną architekturę być może jest najlepszym sposobem na ich zachowanie, niektórzy tylko się uśmiechali. Planom nie dowierzają. Sądzą, że inwestor nie będzie chciał zachować obecnego charakteru miejsca, a Warszawa na tym straci.

    Istnieje jednak iskierka nadziei. Piłka jest jeszcze w grze, a nowy inwestor, choć na Norblin z pewnością patrzy przede wszystkim pod kontem komercyjnym, jest jeszcze otwarty na dyskusję. Wynik końcowy zależy też od głosu Stołecznego Konserwatora Zabytków, pani Ewy Nekandy−Trepki.

    W następnych numerach porozmawiamy z najważniejszymi stronami sprawy – spółką Art Norblin, Stołecznym Konserwatorem Zabytków i NOT. Zapytamy między innymi, jaka jest obecna, dokładna wizja Norblina.

    MP
  • Za plakacik mandacik
  • Święto Miłosierdzia Bożego na Woli
  • Pani Stefania jak zbędny balast?
  • Opowiedzcie nam swoje historie
Numer: 26/327
Plik: zobacz
Data: 16 kwietnia 2009
Artykuły:
Numer: 25/326
Plik: zobacz
Data: 2 kwietnia 2009
Artykuły:
 
 
wolska bajkapowstancza wolaNasza Chłodnaparki wolikurier